PODSUMOWANIE SEZONU 2 RTM

PODSUMOWANIE SEZONU 2 RTM

10/08/2021 0 przez Konrad Ciechanowicz

Drugi Akt pod tytułem „RALF Touring Masters” stał pod znakiem tylko i wyłącznie jednego zespołu – Scuderia Mango Loco! Wszyscy spodziewali się dominacji w klasyfikacji zespołowej po złączeniu takich gwiazd jak Jakub Ślązek, czy Konrad Ciechanowicz. Mieliśmy także do czynienia ze wschodzącymi gwiazdami oraz bolesnymi zawodami. Jak wszystko wyglądało w praktyce?

Najbardziej utytułowany kierowca w historii ligi – Jakub Ślązek broni tytułu!

Nie ulega wątpliwości, że to akurat broniący tytułu Mińszczanin stanie się faworytem do świętowania mistrzostwa. Sezon drugi pokazał jednak, że musiał się liczyć z dwoma kierowcami – Konradem Ciechanowiczem i Mikołajem Szlachcińskim. Od początku kampanii jego zespołowy kolega nie dawał mu chwili spokoju i dzięki ich wymianie zwycięstw przez pierwsze sześć wyścigów mogliśmy poczuć małe deja vu z ubiegłego sezonu, kiedy sytuacja wyglądała niemal tak samo w przypadku Ślązka oraz Macieja Szczepanika. Do rundy dziesiątej nie było takim pewnym, czy uda mu się obronić tytuł. Dopiero jednak absencja Ciechanowicza na Interlagos zaważyła o ostatecznym rezultacie. To była jedna z najciekawszych rywalizacji o tytuł mistrzowski w historii, a dwukrotny już mistrz RTM udowadnia, że na płaszczyźnie samochodów kategorii Class-One nie ma sobie równych!

Jedno z największych zaskoczeń sezonu – Ciechanowicz poważnym zagrożeniem dla Ślązka!

Sam kierowca z Bochni deklarował przed sezonem, że usatysfakcjonuje go chociaż jedna wygrana. Przeszedł do drugiego najlepszego zespołu sezonu pierwszego, a w parze ze Ślązkiem mieli stać się maszyną nie do przejścia. Tak też się stało, gdyż Scuderia Mango Loco, za sprawą tychże kierowców zdobyła ponad 400 punktów! Druga Hussarya Murena miała ich „ledwie” ponad 180! Wracając jednak do Konrada – zamiast jednej uświadczył aż czterech tryumfów! To tyle samo, ile jego zespołowy partner! Pomimo świetnych wyników i nie odstępowaniu Jakuba Ślązka choćby na krok, borykał się z pechem, który okazał się kluczowym czynnikiem, pozbawiającym go tytułu – awaria przepustnicy w Belgii, a także nieobecność w Brazylii miały być ostateczną barierą, zakańczającą złoty sen Ciechanowicza. Mimo to, ten sezon może zaliczyć do więcej, niż udanych – to jego drugi tytuł wicemistrzowski w czołowych seriach (pierwsze „v-cemistrzostwo” osiągnął w pierwszym sezonie Splitu F1)!

„Potencjał niewyczerpany!” – Mikołaj Szlachciński czarnym koniem!

Jest to jedyny jak dotąd kierowca, który przerwał hegemonię Scuderii Mango Loco w kontekście zwycięstw. Dołączył do stawki w piątej rundzie po niespodziewanym odejściu Jakuba Szlage – to prawdopodobnie był najlepszy ruch Hussaryi Mureny w historii, gdyż Szlachciński może pochwalić się także czterema wygranymi (tyle samo, ile Ślązek i Ciechanowicz) w zaledwie ośmiu rundach! Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdyby Mikołaj rozpoczął sezon od Kyalami, byłby poważnym pretendentem do tytułu mistrzowskiego! Nie jest niczym dziwnym, jeśli w następnym sezonie będzie stawiany w roli faworyta i pogromcy Ślązka!

Pechowy talent z UwU Chmurek – Krystian Zieliński!

Można tego kierowcę uwielbiać, można go także nienawidzić. Jedno trzeba jednak powiedzieć – tempem nie odstawał od czołówki! Zdobył zaledwie dwa podia (w Bathurst oraz Avus), lecz regularnie (poza trzema wyjątkami) dojeżdżał w pierwszej siódemce i zgarniał solidne punkty, co pozwoliło mu osiągnąć czwartą lokatę w klasyfikacji generalnej, zachowując niemal trzydziestopunktową przewagę nad piątym Pawłem Drzewieckim.

Godny następca Ciechanowicza w barwach Rossonery – Paweł Drzewiecki!

W ubiegłym sezonie włoska stajnia musiała się w bardzo dużej mierze opierać na wynikach jednego kierowcy. Tendencja ta jednak troszkę się zmieniła po zatrudnieniu poznańsko-warszawskiego duetu w postaci Drzewieckiego i Żurawickiego. Ten pierwszy dysponował świetnym tempem kwalifikacyjnym – zdobył nawet Pole Position w Brazylii, a ta sztuka w czerwono-czarnym bolidzie nie udała się obecnemu wicemistrzowi – niestety jednak przegrywał ze słabymi startami, na którym nieraz tracił kilka pozycji. Jedyne podium osiągnął na Okayamie, wykorzystując fatalną dyspozycję Szlachcińskiego i Zielińskiego. Trzeba mu jednak oddać ogromny potencjał, który – przy odpowiednim dopracowaniu oraz przy dobrym samochodzie – może mu pozwolić mierzyć naprawdę wysoko!

Dramatyczny upadek wielkiego kierowcy – Maciej Szczepanik żegna się z RTM-em.

Wszyscy spodziewali się zażartej rywalizacji, pomiędzy Scuderią Mango Loco, a Marshall Racing. Jak się okazało, Okutama miała być początkiem końca wielkiego kierowcy, wicemistrza ubiegłego sezonu. Prawdopodobnie najboleśniejszym wyścigiem w jego karierze jest ten na Avus, w którym zmierzał po pewne zwycięstwo, jednak zła ocena ilości paliwa oraz jego brak spowodowały, gdyż na okrążenie przed końcem jego samochód stanął w miejscu i nie przekroczył nawet linii mety. Ostatnie podrygi dawnej formy zaprezentował jeszcze w Bathurst, Spa oraz Interlagos i podjął decyzję zakończeniu swojej krótkiej, bo niespełna dwusezonowej kariery w Splicie RTM. Również z nim upadł zespół Marshall Racing, otwierając furtkę na potencjalny nowy team.

Filip Muszalik, czyli najlepszy „kierowca dnia” w stawce!

W zupełnie nowych barwach oraz bolidzie Muszalik rozwinął skrzydła – z siedemnastu punktów w pierwszym sezonie, zrobiło się aż czterdzieści w drugim! Faktem jest, że niemal w każdym wyścigu startował z końca stawki, nie uznając znaczenia kwalifikacji! Jedno z największych zaskoczeń udowadnia, że z każdym wyścigiem staje się coraz lepszy i solidniejszy, a Scuderia Nederlande na tym skorzystała, tracąc ledwie jeden punkt w klasyfikacji kierowców do trzeciej Scuderii Rossonery! Nie wyrównał co prawda rekordu z Barcelony – szóstego miejsca – lecz dwa razy kończył na siódmym, a to można uznać za progres, zwłaszcza że punktował aż w dziewięciu wyścigach, co daje 75% skuteczności w zdobywaniu oczek! Kapitalny sezon w wykonaniu Filipa i nie zapowiada się na to, aby zwalniał!

Można snuć domysły, jak ułoży się przebieg następnego sezonu. Wiemy jednak jedno – nie będzie nudniej, niż w ostatniej kampanii!

K.C.