Zwycięskie BMW pogrąża Mercedesy! Szlachciński z premierową wygraną!

Zwycięskie BMW pogrąża Mercedesy! Szlachciński z premierową wygraną!

15/09/2021 0 przez Konrad Ciechanowicz

Pod względem marketingowym split RTM w trzecim sezonie wyszedł niestety najgorzej, jednak jak się miał poziom ścigania na pierwszym Grand Prix Tajlandii na torze Chang?

Obecna stawka znacząco się zmieniła w porównaniu do sezonu drugiego. Pojawiły się nowe zespoły, kilku nowych kierowców, a także – jak się okazało po wyścigu – nowy układ sił. Wszyscy wątpili w tempo zespołów, którym pojazdy dostarczało BMW. Tymi teamami są Hussarya Murena Racing oraz Team Joker Harnaś. Ich liderzy – odpowiednio Mikołaj Szlachciński oraz Patryk Molo – mieli zaprzeczyć tym wątpliwościom.

Już w kwalifikacjach było wiadomo, że relatywnie gorsze M4 od Mercedesa AMG C-Coupe w rękach tych kierowców – a także nie tylko tych – nie będzie odstawało od całej reszty stawki, jeżdżącej bolidami konstrukcji producenta ze Stuttgartu. W pierwszej linii stanęli Patryk Molo i Krystian Zieliński – nowy reprezentant Hussaryi. Sam Mikołaj Szlachciński sensacyjnie startował dopiero z siódmej lokaty! Rezultaty kierowców były dosyć wyrównane, gdyż pierwsza dziesiątka, którą zamykał Konrad Ciechanowicz, zmieściła się w różnicy niespełna sekundy. Niespodzianką w drugiej linii był Kacper Puchała, który „powrócił” do RTM-u w barwach InPost Racing. Kierowca ten wiązał swoje nadzieje ze startami w tej serii w pierwszym sezonie, nawet założył własny zespół, lecz jego występy – a raczej ich brak – okazały się fiaskiem. Po półsezonowej przerwie powrócił także Patryk Gołąb, w zupełnie nowych barwach Alfy Romeo Racing!

Wielu zawodników nie podołało z utrzymaniem sterowności za pierwszym zakrętem Grand Prix Tajlandii. Krystian Zieliński oraz Paweł Drzewiecki spadli o kilka pozycji, Jakub Kruszewski nawet się obrócił! Wspomniany wcześniej kierowca Hussaryi Mureny zderzył się na nawrocie zakrętu nr 3 z Konradem Ciechanowiczem, który ewidentnie przestrzelił hamowanie i zahaczył swoim tyłem o przedni zderzak rywala. Po tym przewodził całemu korowodowi samochodów za nim, gdzie było naprawdę ciasno!

Od tamtej pory Zieliński począł odrabiać straty. Najpierw z łatwością uporał się z Ciechanowiczem, a okrążenie później miał na widelcu Konrada Chrzana, jednak w momencie, kiedy już się przed nim znajdował, przeholował z przyspieszeniem na wyjściu zakrętu numer 5 i obrócił się tuż przed nosem protegowanego Scuderii Nederlande! Wszystkie starania, jakie włożył w powrót na szczyt, w jednym momencie poszły na marne, a dzięki temu Ciechanowicz był w stanie zbliżyć się do swojego imiennika, aczkolwiek ten oddał mu pozycję bez walki, tłumacząc się znacznie lepszym tempem obecnego wicemistrza RTM.

Po pierwszych pit stopach zawrzała walka z przodu. Do boju o pierwszą lokatę włączył się Mikołaj Szlachciński, który w nieprawdopodobnym tempie dogonił Patryka Molo, dając kapitalny spektakl ataków i obron. Niestety w trakcie tegoż pojedynku wmieszali się niefortunnie rezerwowi, a głównie Filip Muszalik, znajdując się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie. Za ten incydent szef i kierowca Scuderii Nederlande otrzymał pierwsze w swojej karierze w RTM-ie punkty karne. Nieco później także Jakub Klinger sprawił problemy Patrykowi Molo, jednak sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia ze strony reprezentanta GAZ Uralkali Liqui Moly. Szlachciński zyskiwał przewagę, a na domiar złego kierowca Team Joker Harnaś dostał piętnaście sekund kary za nadmierne przekraczanie granic toru! Nie był już w stanie dogonić swojego rywala z Hussaryi, a na domiar złego za nim czaili się zawodnicy, posiadający czyste konto, a więc Kacper Puchała oraz Patryk Gołąb. W rezultacie Molo nawet nie stanął na podium, a spadł na czwartą lokatę (przed większym spadkiem uratowało go piętnaście sekund dla Jakuba Ślązka, który także walczył o podium!).

Dla Puchały to pierwsze podium w karierze w swoim debiucie, a dla Gołębia to pierwsze podium od wyścigu w Barcelonie! Nie najlepiej sezon rozpoczyna Ichiban Nismo, zgarniające „ledwie” 22 punkty z poniedziałkowego wyścigu. Czy w tym momencie jesteśmy świadkami diametralnej zmiany układu sił? Wszystko na to wskazuje!

K.C.