„Safetygate” ustawił Grand Prix Monako w obu splitach?

„Safetygate” ustawił Grand Prix Monako w obu splitach?

20/09/2021 0 przez Konrad Ciechanowicz

Wszyscy fani RALF1 pozostawali w nieodzownym szoku, widząc tyle wypadków i kompletny brak dyrekcji wyścigowej, aby wdrożyć regulaminowe środki bezpieczeństwa w postaci Safety Cara. Wielu kierowców na tym skorzystało, a jednocześnie straciło.

Texico podwaja tryumf w Monte Carlo!

Zaczynając od wątku kierowców Mercedesa – kwalifikacje rozpoczęli naprawdę źle. Fato startował z pozycji siedemnastej, a Texico zakwalifikował się na końcu pierwszej dziesiątki. Zdając sobie sprawę, że w Monako przeważnie można wyprzedzać tylko dzięki odpowiednim zagraniom strategicznym.

Start przypominał ten z Grand Prix Australii sezonu czwartego. Niesynchronicznie zgasły światła w pierwszym i drugim rzędzie, przez co kilku kierowców, w tym Apyr i Guardian w czołówce, otrzymało karę przejazdu przez aleję serwisową! Na prowadzenie zatem – po odbyciu kar przez zawodników Mclarena oraz Astona Martina – wyszedł Pawlito, na plecach którego opierał się Jebe_w_gaz, a nie tak daleko za nimi czaili się Rain oraz Zavos. Niestety zdobywca fenomenalnego podium w Belgii zaliczył poważny uślizg, przez co utracił drugą lokatę na rzecz Raina, co pozwoliło mu zdecydowanie nadgonić lidera.

Na ósmym okrążeniu jako pierwszy, który się rozbił, konkretnie przed La Rascasse, był Peek. Wszyscy spodziewali się wyjazdu zielonego Astona Martina Vantage na przód stawki. O dziwo tak się nie stało! Sędziowie puścili wyścig dalej, a okrążenie później w bandzie wylądował także Fato i… Zupełnie nic z tym nie zrobiono! Zarówno fani, jak i kierowcy zaczynali mocno się niepokoić takim stanem rzeczy. Jakby tego było mało, dwa okrążenia po kierowcy Mercedesa ostatni bolid Astona Martina na torze rozbił Apyr! Absolutna cisza na trybunach Księstwa, jednak nie było w ogóle reakcji! Na szczęście zwycięzca ostatniego Grand Prix wyszedł z pojazdu bez szwanku, lecz to miał nie być koniec wypadków…

W międzyczasie Guardian rozpoczął odrabianie strat. Na 18 okrążeniu rozpoczął batalię z kierowcą, z którym powinien pojedynkować się o mistrzostwo, tymczasem… Walczyli o jedenastą lokatę. Mowa tu o Desert Strike’u. Okrążenie później kierowca Mclarena przypuścił śmiały atak do zakrętu Tabac, lecz jego rywal z Alfy Romeo miał się na baczności i twardo pozostał przy zewnętrznej. W trakcie ich walki rozbił się rezerwowy Chrzaniq, konkretnie na szykanie Nouvelle, urywając sobie tylne koło. Wciąż brak oznak Samochodu Bezpieczeństwa. Na dwudziestym drugim okrążeniu Zavos na świeżych oponach twardych starł się z Anatolim, na mocno zużytych oponach pośrednich. Reprezentant Alpha Tauri musiał się mieć na baczności, aby zachować bezpieczny dystans w przypadku błędu swojego przeciwnika z amerykańskiej stajni. Okrążenie później jednak wyczuł okazję do ataku w Beau Rivage, jednak brutalnie się przeliczył i starł się z Anatolim, odbijając się od jego prawego tylnego koła i lądując na zewnętrznej bandzie, tuż przed kasynem. Zgadliście – wciąż żadnych oznak samochodu bezpieczeństwa. Wściekli szefowie zespołów poczęli nawoływać sędziów do porządku, lecz spotkali się z kompletnym brakiem reakcji. Prawda wyszła na jaw dopiero po wyścigu – tak naprawdę samochód bezpieczeństwa okazał się… drewnianą atrapą, gdyż władze toru nie stać było na opłacenie miejsca parkingowego dla Safety Cara, przez co został odholowany na policyjny parking. Mimo wszystko nie przerwano wyścigu, a wypadki wciąż miały miejsce.

Wracając do Guardiana: ten znów musiał odwiedzić aleję serwisową po nowe skrzydło w starciu z Desert Strikiem, a na jego drodze tym razem stanął Mighty, jadący na znacznie starszych medach. Walka trwała nieco ponad trzy okrążenia, a została ona zwieńczona pięknym manewrem mistrza pierwszego sezonu na Massenet! Także teammate Mighty’ego, Kfysio, toczył swój bój z Jebe_w_gazem. Kierowca Alpha Tauri cały czas podgryzał młodego reprezentanta Alpine, lecz ten dzielnie się bronił. Dopiero po uszkodzeniu przedniej prawej lotki „JwG” wyraźnie nadgonił Warszawianina i dosyć nieczysto zagarnął piątą lokatę!

Na osiem kółek przed końcem doszło do drugiej rundy starcia Guardian konta Desert Strike. Znów to Mclaren był z tyłu i przez moment przeżywał chwile grozy, gdyż tuż za ostatnim zakrętem jego tył diametralnie uciekł, jednak zdołał to powstrzymać na centymetry przed spotkaniem się z bandą!

Na przedzie Pawlito zmagał się z coraz gorszą przyczepnością opon pośrednich, podczas gdy Texico, który przypomnę, że startował z dziesiątej lokaty, jechał na twardej mieszance do mety! Z każdym okrążeniem nadganiał coraz bardziej do lidera z Williamsa, a na trzydziestym trzecim okrążeniu doszło do kluczowego momentu – na wyjściu z Portier Pawlito wbił się przednim skrzydłem w bandę, uszkadzając je. To próbował wykorzystać Texico, lecz w ostatniej chwili lider próbował go wbić w zewnętrzną barierkę! Tylko przytomność i świetny refleks kierowcy Mercedesa uratowała go przed zniszczeniami! Jak się później okazało, Pawlito tłumaczyć się nagłym skurczem w lewej nodze, przez co jego ruchy stały się nieskoordynowane. To tylko świadczy o tym, jak wymagającym torem jest Monte Carlo!

Po pit stopie II wicemistrza na drugą lokatę wybił się Rain, lecz okazało się, że… Jego inżynier wyścigowy nie przygotował swojego podopiecznego na scenariusz bez Samochodu Bezpieczeństwa, zalewając mu mniej paliwa! Skończyło się mu ono na okrążenie przed końcem Grand Prix Monako. Od tamtego momentu musiał robić wszystko, by jak najszybciej „dowlec” swój bolid do mety, podczas gdy gonił go Kfysio. Na szczęście Alfy Romeo, kierowca Alpine był za daleko, aby wyprzedzić Raina, a ten uratował najniższy stopień podium.

Guardian tymczasem zmierzał po upragnione pierwsze punkty. Jechał na piątej lokacie po wyprzedzeniu Jebe_w_gaza, lecz w trakcie wyprzedzania zawodnik Alpha Tauri uszkodził mu skrzydło, przez co jechał znacznie wolniej, co w konsekwencji doprowadziło do niezaprzeczalnie absurdalnego zagrania tegoż kierowcy, który w Mirabeau wepchnął Guardiana w bandę! Tyle pecha nie miał jeszcze żaden kierowca w tym sezonie…

Po raz pierwszy w historii swoje zwycięstwo z ubiegłego sezonu obronił Texico, a za nim dojechał Pawlito. Czwarta lokata przypadła Kfysiowi, który pomimo aż trzech pit stopów zdołał utrzymać miejsce w pierwszej czwórce! Honor Haasa odbudował CzajnikXD, dojeżdżający na piątym miejscu, tuż za nim Mighty (po karze nałożonej po wyścigu). Dzięki temu rezultatowi Alpine wyszedł na prowadzenie w klasyfikacji konstruktorów – bez zwycięstw i bez podiów! Natexsiorowski jako jedyny rezerwowy, który zdołał zdobyć swoje pierwsze punkty w F1, a Adimus cudownym szczęściem zakwalifikowany jako ostatni kierowca, który dojechał i który zainkasował jeden punkt po tym wyścigu.

Czy on to dalej ma? Magiczne zwycięstwo Ri00ta!

Stawka w kwalifikacjach była bardzo wyrównana… Do czwartego kierowcy, bowiem reszta kierowców nie była w stanie dorównać tempem duetowi Red Bulla, Harcerzowi Igorowi oraz Ri00towi, który osiągnął swoje pierwsze Pole Position w bolidach jednomiejscowych po raz pierwszy od Grand Prix Chin trzeciego sezonu w splicie F1! Jako jedyny przebił barierę 1:10, co względem F1 nie wydawało się być imponujące.

Co natomiast okazało się imponujące, to start wyścigu – reprezentant zespołu z Faenzy wystrzelił do przodu niczym z procy. Świetny start miał również MRW, jednak wpadł w sidła Harcerza Igora i wyleciał w Saint Devote w opony, niszcząc sobie całkowicie przednie skrzydło! Kolejna zaprzepaszczona szansa na dobry rezultat tego kierowcy, który przecież walczył o podium w Bahrajnie. Jak możecie się spodziewać – nie było żadnego samochodu bezpieczeństwa po tym dosyć groźnie wyglądającym wypadku. W tym zamieszaniu na starcie równie poważnie ucierpiał bolid Kr1xa i obaj panowie zmuszeni byli toczyć się do swoich alei serwisowych. Obecny lider tabeli, Chrzaniq, startował z samego końca po wypadku w kwalifikacjach. Na tym samym okrążeniu ze swoim wyścigiem skończył Kusniero, wbijając swój samochód w zewnętrzną bandę zakrętu Tabac! Potężny dzwon kierowcy Haasa, na szczęście wyszedł z niego bez szwanku.

Podczas gdy z każdym okrążeniem Ri00t znikał z pola widzenia kierowcom z tyłu, Żorż Rusel rzucił rękawicę Igorowi, utrzymującemu się na drugiej lokacie. Nie miał jednak pomysłu na to, jak wyprzedzić mistrza F1 z drugiego sezonu. Różnica między pojedynkującymi się zawodnikami wynosiła średnio sekundę. W międzyczasie na siódmym okrążeniu rozbił się Klej. Wywołał on niemałe zamieszanie, gdyż kierowcy nie byli pewni, czy jego wrak stał się duchem, czy też nie, więc każdy, kto przejeżdżał przez szykanę Nouvelle, omijał szerokim łukiem rozbity pojazd Alpine. Okrążenie później wycofał się rezerwowy d’Enemy, w którego Mercedesie zawiódł system MGU-H.

Na dziesiątym kółku doszło do kontrowersji z udziałem GhostGAMERa, Chrzaniqa i Mechanika! Cała trójka zjeżdżała do alei serwisowej i w trakcie wjazdu… Pozderzali się ze sobą, przez co każdy wjechał z uszkodzonymi lotkami! Na wymianach przednich skrzydeł stracili mnóstwo czasu i pospadali niemal na sam koniec stawki (dalej od nich był tylko Kaper).

Najlepszą metodą na wyprzedzenie rywala w Monako jest podcięcie jego strategii – z taką myślą wyszli Żorż Rusel i Adrianek, zmieniając opony okrążenie wcześniej, niż Harcerz Igor, czy Kawa. Ta myśl okazała się trafna, gdyż kierowcy Red Bulla oraz Mclarena awansowali odpowiednio na drugą i czwartą lokatę! Kierowca Haasa, który wciąż liczył się w walce o podium miał tuż za sobą pędzącą dwójkę w pomarańczowych bolidach. Na nawrocie Grand Hotel doszło między nim, a Adriankiem do kolizji, przez którą Igor „oparł” się skrzydłem o bandę i było blisko, a straciłby nawet dwie pozycje!

Wszystko jednak zostało zaćmione tym, co miało się stać za kilka zakrętów. W trakcie dohamowania do szykany Nouvelle Harcerz Igor… Nie hamował i z prędkością ponad 300 km/h wbił się czołowo w opony, na których niegdyś wylądował Sergio Perez! Wypadek wyglądał okropnie, konieczna była interwencja służb medycznych, jednak nawet w biegu takich sytuacji wyścig trwał dalej. Kierowcy ani myśleli o przerwaniu Grand Prix, choć w ich komunikatach radiowych słychać było poruszenie. Dzięki obecnym standardom bezpieczeństwa życiu Igora nie zagraża nic, jednak odnotowano parę złamanych żeber oraz nogę. Istnieje prawdopodobieństwo, że zabraknie tego kierowcy w Grand Prix Azerbejdżanu.

Na siedemnastym okrążeniu kolejnym rozbitym kierowcą okazał się Mechanik nr 1. Kolega zespołowy Ri00ta był opętany przez pecha, który za każdym razem posyłał go do alei serwisowej, kiedy miał szansę znaleźć się w punktach. W ciągu ostatnich dwóch wyścigów zaczyna się tworzyć sinusoida dla obu reprezentantów Alpha Tauri, co może nieco kłopocić Franza Tosta.

Na dziewiętnastym okrążeniu po nowe opony zjechał Adrianek, co otworzyło jego zespołowemu koledze, Natexsiorowskiemu, drogę po podium! Musiał się jednak mieć na baczności, gdyż niebezpiecznie blisko znajdował się Kawa, a on sam jeszcze otrzymał karę czasową za ścinanie zakrętów. Gdy zdał sobie z tego sprawę, zaczął budować coraz większą przewagę nad rywalem z Williamsa. Inna walka pomiędzy brytyjskimi zespołami działa się na dwudziestym drugim okrążeniu, a to za sprawą Adrianka i Ghosta. Niedługo potem dołączył do nich także Enzo i bitwa nabrała rumieńców. Kierowcy nie odpuszczali, jadąc praktycznie koło w koło, zostawiając sobie tyle miejsca, co na żyletki! W kasynie rezerwowy Ferrari popisał się fenomenalnym manewrem od wewnętrznej na Adrianku i praktycznie wpasował się w lukę, która została dla niego zostawiona przez rywali przed oraz za nim. Adrianek próbował jeszcze skontrować ofensywę dojazdem od wewnętrznej do Mirabeau, jednak w porę Enzo go zablokował! Widoczne gołym okiem było tutaj wielosezonowe doświadczenie wyciągnięte z F1! Na następnym okrążeniu jednak próbował wyprzedzić także GhostGAMERa do Saint Devote, lecz ten w ostatniej chwili odbił na linię wyścigową Enzo i tylko cudem dwukrotny wicemistrz splitu F1 uniknął kolizji z kierowcą Williamsa. Niestety to go wytrąciło z rytmu, gdyż tuż za pierwszym zakrętem stracił przyczepność w tylnej osi i wbił się przednim nosem w bandę, całkowicie go niszcząc! To mógłby być piękny powrót do punktów w wykonaniu Enzo. Niestety, skończyło się tylko na staraniach…

Na dwudziestym dziewiątym okrążeniu Adriankowi doskwierało uszkodzone skrzydło, przez co dogonili go Kr1x oraz MRW. Ponadto miał aż dziewięć sekund kar, co nie pomagało mu w walce o wyższe pozycje, niż dziesiąta. Po okrążeniu walki udało się kierowcy Astona Martina dopaść niesprawnego Mclarena, a niedługo potem Adrianek stracił całkowicie przedni spojler, przez co i tak spadł na ostatnią, dziesiątą lokatę. Wyżej również rozgorzały walki, między innymi pomiędzy Kawą, a Chrzaniqiem o czwarte miejsce oraz między Ghostem, a Furią o szóste. Obaj kierowcy Williamsa górowali nad swoimi rywalami.

Na dwa okrążenia przed końcem na próbę zdobycia dodatkowego punktu za najszybsze okrążenie zdecydowali się MRW oraz Chrzaniq, który odpuścił walkę z Kawą. W przypadku zdobycia „Fastest Lap” i tak wyprzedzi Ri00ta w klasyfikacji generalnej, toteż nie miał zbyt wiele do stracenia. Oczywiście, pomimo drobnej przeszkody, jaką okazał się kierowca Red Bulla, udało mu się zdobyć oczko więcej i zakończył wyścig z jedenastoma punktami. Kierowca Alpha Tauri zaś odniósł pierwsze zwycięstwo w F2, odjeżdżając drugiemu Żorżowi Ruselowi aż na ponad piętnaście sekund! Podium uzupełnia Natexsiorowski, dla którego również jest to pierwsze podium na zapleczu F1 i który oddalił się na bezpieczną przewagę względem czwartego Kawy. Jako ostatni w punktach i jednocześnie na torze dojeżdża Adrianek. To pierwsza taka sytuacja, kiedy w obu splitach wyścig kończy tylko dziesięciu kierowców w ciągu tego samego tygodnia!

Niechlubny incydent z brakiem samochodów bezpieczeństwa został hucznie okrzyknięty mianem „Safetygate”. FIA dołoży wszelkich starań, aby włodarze Grand Prix Monako ponieśli konsekwencje za swoje ogromne niedopatrzenia w kwestii bezpieczeństwa. To był prawdopodobnie najdziwniejszy tydzień w wyścigowej historii RALF1…